Morze – fotograficzny weekend

zachód słońca nad Morzem Bałtyckim

Plan na weekend nad morzem kiełkował już od dawna. Wiedzieliśmy, że będzie to „po sezonie” i musi to być „psiolubne” miejsce. Tylko tyle i aż tyle.

Wybór padł na przedostatni weekend września i Wybrzeże Słowińskie, a dokładnie Karwieńskie Błoto Drugie. Rezerwacji noclegu dokonaliśmy przez Booking.com. Wybraliśmy 70 metrowy apartament z ogródkiem i komfortowym wyjściem na plażę naprzeciwko domu.

Piątkowa trasa z Warszawy nie należała do najszybszych. Najpierw utknęliśmy w korku do Płońska, a później na obwodnicy Gdańska, z której odbiliśmy w kierunku Wejherowa. Ta ucieczka z obwodnicy to był strzał w dziesiątkę.

Dawno nie jechaliśmy taką piękną trasą. W Bieszkowicach i Nowym Dworze Wejherowskim warto zwolnić i zwrócić uwagę na takie cudne przystanki – jeden na poniższym zdjęciu.

Na miejsce dotarliśmy po 17-tej i od razu udaliśmy się spacerem na plażę.

Plaża przywitała nas pięknymi pastelowymi kolorami nieba i… małą ilością ludzi.

Czekał na nas przepiękny widok. Od dawna moim marzeniem było zobaczyć i móc sfotografować taki „pocztówkowy” zachód słońca. Udało się właśnie tym razem. Wisienką na torcie byl wędkarz, który nieświadomie stał się dopełnieniem kadrów. Kolejny punkt na mapie fotograficznych pragnień został odhaczony.

Sama też bardzo chciałam mieć takie ujęcia, więc na krótką chwilę stanęłam po drugiej stronie aparatu. Zdjęcia wykonał mój mąż Dominik.

i jeszcze kilka zdjęć wędkarza, które udało mi się zrobić gdy słońce schowało się już za horyzont.

Wracaliśmy, gdy zrobiło się już całkiem ciemno. Nad łąkami unosiły się mgły a przed nami pojawili się ludzie. Nie mogłam sobie odmówić zrobienia poniższych zdjęć, bo magia działa się sama.


W sobotę wybraliśmy się na spacer na psią plażę w okolicy Dębek. W jedną stronę szliśmy lasem przy wydmach. Prowadziła nas przepiękna droga wzdłuż granicy Rezerwatu Widowo. Ciekawym miejscem wartym zobaczenia w rezerwacie jest Kapliczka Promyczkowa, która powstała w lipcu 2007 roku z okazji trzeciego objawienia Matki Bożej w Fatimie. Tu mała uwaga – do samego rezerwatu nie wolno wchodzić z psem.

Po dotarciu do psiej plaży były kąpiele małe i duże. Morskie fale zapewniły naszemu psu doskonałą zabawę 😉 Baku bardzo chętnie wskakiwał do wody oraz aportował. Na plaży nawiązał też nowe psie znajomości.

Przez większą część drogi powrotnej spacerowaliśmy plażą, która bardzo mi się podobała.
Szeroka, z gładkim, jasnym piaskiem, prowadząca wzdłuż malowniczych wydm. Uroku dodawała pogoda. W tym roku końcówka września była wyjątkowo ciepła i słoneczna.
Z perspektywy fotografa nie były to wprawdzie warunki idealne, za to dla zmysłów – czysta przyjemność. Wspaniała aura pozwalająca na relaks i oderwanie się od codzienności.

Przed złotą godziną znowu wybraliśmy się na plażę. Tym razem podjechaliśmy samochodem, gdyż mieliśmy w planach zrobić mini sesję o zachodzie słońca.
Sobota + piękna pogoda + plaża nad morzem o zachodzie słońca = tłum ludzi.
To była bardzo szybka sesja. Wzbudzaliśmy zainteresowanie, co w pewnym stopniu utrudniało nam skupienie się na zdjęciach. Towarzyszył nam bowiem Baku, a jest on dosyć reaktywnym psem i przebywanie z nim w miejscach publicznych z innymi psami wymaga zwiększonej uwagi.

Zaczęliśmy od kilku kadrów na piasku z wydmami w tle.

Kolejnym etapem były zdjęcia z brzegu z pięknymi morskimi pastelami w tle. Po kolorze mojej skóry możecie łatwo się domyślić, z której strony mieliśmy zachodzące słonko.

Zdecydowałam się również na wejscie do wody, aby Dominik mógł zrobić również kilka takich ujęć. Latające ptaki za moimi plecami zobaczyłam dopiero w domu, po ściągnięciu zdjęć na komputer. Ich obecność w kadrze okazała się być dla mnie miłą niespodzianką.

Po wyjściu z wody pomyślałam: „A co tam… zdjęć nigdy za wiele!” 🙂

Wróciliśmy mokrzy (tzn. ja), brudni (też ja) i zmęczeni (tu już oboje), ale być nad morzem i nie zrobić sobie zdjęć? Moje fotograficzne ego by mi tego nie wybaczyło 😉


W niedzielę, tuż po śniadaniu, wyruszyliśmy w drogę powrotną do Warszawy. Czy było krótko? Tak. Czy było za krótko? Zdecydowanie nie!

Nie jesteśmy fanami plażingu. Nasyciliśmy zmysły pięknymi widokami, odpoczęliśmy od miejskiego zgiełku i codzienności, a ja miałam możliwość zrealizowania swoich fotograficznych planów.

Szczerze polecam takie wycieczki. I chociaż z Warszawy to 400 km, to naprawdę warto chociaż raz na jakiś czas zmienić klimat.

Aspekty techniczno-logistyczne:
Nocleg: Apartament Fala (2 os / 2 noce / po sezonie – koszt ok 500 zł)
Przejechane km: trasa Warszawa – Karwieńskie Błoto Drugie – Warszawa 850 km (koszt paliwa ok 340 zł)
Zdjęcia: Canon R6 + Canon RF 70-200 2.8, podczas sesji w sobotę wspomagaliśmy się lampą błyskową Godox AD100pro.